poniedziałek, 2 lutego 2015

Wszystkiemu winny bobas – czyli czym się różni baby shower od pępkowego



Podobno Polacy zawsze znajdą powód do świętowania. W tym wypadku był to nie byle jaki powód, bo narodziny mojego bratanka – pierworodny syn mojego starszego rodzeństwa. A skoro syn, to tym bardziej powód do świętowania. 

 

Pierwsze zdanie mojego narzeczonego po przyswojeniu informacji o narodzinach, było:
-Trzeba to opić! Dzwonię po chłopaków!

I tak oto się stało. Sześciu facetów, każdy z flachą pod pachą, zebrali się w jednym, opuszczonym przez kobietę mieszkaniu i  dali upust swojej radości.
Ciężko mi nawet stwierdzić co się działo na tej imprezie, bo chyba sami uczestnicy nie są tego w stu procentach pewni. Krótka relacja z wydarzenia brzmiała: „siedzieliśmy, gadaliśmy, chlaliśmy”. Vini, vidi, vici. Naprawdę. Oni są święcie przekonani, że tego wieczoru wygrali życie. Nie szkodzi, że następnego dnia znaleźli się na samym dnie.

 A jak kobiety świętują narodziny dziecka?

Oczywiście wszystko jest ważne – obrusiki, firaneczki, baloniki, serpentynki, serweteczki i inne
„–czki” – ważne tylko, żeby wszystko było w cukierkowych kolorkach i sprawiało, że goście będą mówili tymi dziwnymi głosikami, którymi zawsze mówi się do małych dzieci lub do zwierzaków. Oczywiście impreza taka odbywa się tylko po to, żeby wysłuchać pochwał na temat swojego wielkiego ciążowego brzucha lub na temat różowego dzidziusia leżącego w pastelowej kołysce (w zależności czy impreza ma miejsce przed, czy po porodzie). Generalnie jest słodko, kolorowo i wszyscy są bardzo grzeczni i mili. I są prezenty.



Jakie są tego wszystkiego wnioski?

My kobiety nie potrafimy się bawić.
Oczywiście nie uważam, że jest to nasza wina. Sama jestem zła do losu o to, ze obdarzył mnie charakterem tak na wskroś kobiecym, że powielam wszystkie schematy napisane we wszystkich poradnikach psychologicznych tego świata. Nie potrafię na przykład tak się schlać, żeby zapomnieć o tym, że ktoś może mnie taką zobaczyć i coś brzydkiego sobie o mnie pomyśleć albo że mogłabym sobie zrobić krzywdę wracając do mieszkania w nietrzeźwym stanie, potknąć się i rozwalić sobie twarz, którą przecież codziennie tak starannie pielęgnuję. Nie mówiąc już o konsekwencjach zdrowotnych, typu wpływ picia na wątrobę, metabolizm i zmiany skórne. Tak wiele obaw mam w swojej głowie kiedy ktoś podaje mi kieliszek, że kaca dostaję jeszcze przed jego wypiciem.


Wnioski które wyciągnęłam po ostatniej sobocie przypieczętowującej narodziny nowego członka mojej rodziny:

  • kiedy dziecko (zwłaszcza syn) się rodzi to w mężczyznach budzi się instynkt neandertalczyka

  • kiedy dziecko się rodzi to większość kobiet staje się zupełnie bezbronna wobec obezwładniającego uczucie zwanego potocznie instynktem macierzyńskim

  • dla facetów czasem najważniejszą rzeczą na świecie jest to, żeby podzielić się ze swoimi kumplami radością – tak zwyczajnie, po męsku, bez zahamowań… i to jest świetne

  • kobiety w tym czasie siedzą w domu i się martwią
  • ktoś na tym świecie przecież musi być odpowiedzialny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz