Pierwszy wpis na blogu jest zawsze trudny, bo zawsze ociera się o banały. Wolałabym zacząć od drugiego, albo trzeciego wpisu, wyparować z jakimś luźnym tematem, bez zbędnych wyjaśnień skąd się wzięłam i po co, ale czuję, że to nieładnie tak bez pardonu zaczynać nasze spotkanie od środka.
Odczuwam pewnego rodzaju tremę,
jak przed publicznym wystąpieniem. Może powinnam jak na spotkaniu anonimowych
alkoholików skłonić lekko głowę i powiedzieć ciche, nieśmiałe „Witam, jestem tu
nowa. Nazywam się Myślicielka”? To chyba też już ociera się o banał…
Pierwszy wpis na blogu wymaga
spełnienia kilku obowiązków – przynajmniej w moim odczuciu. Żeby nie
przynudzać: poniżej umieszczam powody, które skłoniły mnie do zaistnienia w
blogosferze. Myślę, że to dobry sposób, żeby przemycić parę informacji o mnie,
a przy okazji będę miała ściągę pod ręką, jakbym zapomniała czasem po co tu
jestem.
Dlaczego założyłam bloga?
1) Bo
mimo, iż jeszcze do niedawna myślałam, że mam dwie lewe ręce do gotowania, to
udało mi się ulepić pyszne (w obiektywnej opinii moich bliskich wigilijnych
współbiesiadników) uszka z kapustą i
grzybami i uważam, że jest to powód którym warto się pochwalić na forum;
2) Bo
chcę się podzielić swoimi doświadczeniami dotyczącymi mojej drogi do ślubnego
kobierca – drogi, która tylko pozornie miała być usłana różami. Chętnie doradzę
innym parom, które dzielą ze mną to (nie)szczęsne położenie jak uniknąć
niepotrzebnych rękoczynów z teściową/ przyszłym mężem/ osobami postronnymi;
3) Bo
odczuwam potrzebę emocjonalnego ekshibicjonizmu;
4) Bo
jak mnie życie wkurza to lubię je zagadać (werbalnie lub na piśmie);
5)
Bo inni mają bloga – ja też chcę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz